Kto powiedział, że nad morze jeździ się tylko latem? My zdecydowanie się z tym nie zgadzamy! Międzyzdroje to miejsce, do którego nad morze wracamy zdecydowanie najczęściej. Dlaczego akurat tutaj? Powodów mamy kilka. My lubimy spacer deptakiem w stronę Świnoujścia, a nasza córka ma swój własny powód – plac zabaw niedaleko mola. Latem dochodzą do tego jeszcze place zabaw na plaży, więc nasz typowy dzień potrafi wyglądać bardzo przewidywalnie: bujanko od jednego placu zabaw do drugiego, a pomiędzy tym oczywiście obowiązkowa przerwa na gofra na molo. Tym razem jednak wybraliśmy się do Międzyzdrojów w lutym. I trzeba przyznać, że morze pokazało nam się z zupełnie innej strony.
Międzyzdroje skute lodem
Nasze lutowe Międzyzdroje przywitały nas… lodem. Dosłownie wszędzie. Lód był na parkingu, jezdniach, chodnikach, deptaku, a nawet na plaży. Co więcej – początkowy fragment morza również był skuty lodem. Widok był naprawdę niesamowity. Spacerowanie w takich warunkach było już trochę większym wyzwaniem. Szczególnie dla mnie.
Mam więc dla Was małe zadanie domowe:
Ile razy podczas tego wyjazdu zrobiłam telemarka z efektownym poślizgiem?
Dane do obliczeń:
- plaża schodząca w dół do morza,
- lód,
- bardzo silny wiatr,
- moje śniegowce, które najwyraźniej nie słyszały o czymś takim jak bieżnik.
Odpowiedzi możecie zostawiać w komentarzach. 😄
Długie spacery, czyli przyczepka jedzie z nami
Na ten wyjazd zabraliśmy ze sobą przyczepkę dla córki. Przede wszystkim dlatego, że planowaliśmy naprawdę długie spacery – około 10–13 kilometrów dziennie – i chcieliśmy mieć pewność, że nasz plan uda się zrealizować bez marudzenia po kilku kilometrach. Był też drugi, bardzo praktyczny powód. Przyczepka dawała nam pewność, że w razie potrzeby córka będzie mogła schować się przed zimnem i wiatrem. I tym razem naprawdę się przydała. Dzięki niej mogliśmy spokojnie realizować nasze długie spacery, a jednocześnie nie martwić się, że po kilku godzinach na dworze będzie jej po prostu za zimno.
Tym razem bez gonitwy za atrakcjami
Podczas poprzednich pobytów w Międzyzdrojach korzystaliśmy z wielu atrakcji, które oferuje miasto. Byliśmy między innymi w Muzeum Figur Woskowych, papugarni czy oglądaliśmy żubry. Tym razem chcieliśmy po prostu spacerować, pooddychać świeżym morskim powietrzem, porozmawiać i nacieszyć się słońcem – nawet jeśli temu słońcu nieodłącznie towarzyszył bardzo silny wiatr. I wiecie co? To był jeden z tych wyjazdów, podczas których nasze głowy naprawdę odpoczęły. Bez biegania od jednej atrakcji do drugiej. Bez sprawdzania zegarka. Bez planu rozpisanego co do minuty. A to akurat w naszym przypadku jest dość wyjątkowe, bo zazwyczaj to ja jestem osobą, która potrafi zaplanować wyjazd niemal co do pięciu minut. 😉
Nasz zimowy dzień w Międzyzdrojach
Nasz rozkład dnia był właściwie bardzo prosty: śniadanie → długi spacer → gofr i kawa → obiad → hotelowe atrakcje. I tak właśnie wyglądały nasze dni. Rano śniadanie, później kilka godzin spacerowania – zwykle około 10–13 kilometrów. Po drodze oczywiście musiał znaleźć się czas na kawę i gofra, bo przecież nawet zimowy spacer nad morzem bez gofra byłby trochę niepełny. 😉 Po powrocie obiad i trochę odpoczynku, a później korzystaliśmy z tego, co oferował nasz hotel.
Hotel Wolin – gdzie spaliśmy?
Podczas tego wyjazdu zatrzymaliśmy się w Hotelu Wolin przy ul. Nowomyśliwskiej 76 w Międzyzdrojach. Hotel nie znajduje się bezpośrednio przy plaży, ale naszym zdaniem odległość od morza jest naprawdę niewielka i spokojnie można dojść tam spacerem. Dla nas dużym plusem była hotelowa strefa rekreacyjna, szczególnie że po kilku godzinach spacerowania z przyjemnością korzystaliśmy z niej praktycznie codziennie.
Do dyspozycji mieliśmy:
- basen – niezbyt duży, ale z ciepłą wodą i kilkoma leżakami. Na potrzeby rekreacyjne w zupełności wystarczający;
- dwa jacuzzi;
- saunę;
- grotę solną;
- siłownię;
- salę zabaw dla dzieci;
- stół do ping-ponga;
- stoły bilardowe.
Sala zabaw była całkiem sporym pomieszczeniem i spokojnie mieściło się w niej sporo bawiących się dzieci. Same zabawki mogłyby być trochę bardziej uzupełnione i odnowione, ale naszej córce największą frajdę i tak sprawiały materace oraz wielkie klocki, po których można było skakać i budować różne konstrukcje. Po kilku godzinach spacerowania basen i jacuzzi były natomiast dla nas idealnym zakończeniem dnia.
A jak jedzenie?
W hotelowej restauracji korzystaliśmy ze śniadań oraz obiadokolacji. Nam jedzenie bardzo smakowało. Wybór był wystarczający, a szczególnie dobrze wspominamy zupy. Przy takim wyjeździe bardzo docenialiśmy też to, że po całym dniu nie musieliśmy już szukać restauracji w mieście – mogliśmy po prostu wrócić do hotelu i zjeść. Czy znaleźliśmy jakiś minus? Tak. Dodatkowo płatny parking. Kosztował 50 zł za dobę, więc przy trzydniowym pobycie wyszło nam 150 zł. Poza tym hotel sprawdził się u nas bardzo dobrze i z naszej perspektywy możemy go polecić rodzinom z dziećmi, szczególnie jeśli zależy Wam na basenie i dodatkowych atrakcjach na miejscu.
Ile kosztował nas wyjazd?
Za cały pobyt dla naszej trójki zapłaciliśmy:
| Wydatek | Koszt |
|---|---|
| Hotel – 3 noce ze śniadaniami i obiadokolacjami | 837 zł |
| Parking | 150 zł |
| Wypożyczenie szlafroków | 80 zł |
| Kawa, gofry, pamiątki i inne wydatki na mieście | 250 zł |
| Łącznie | 1317 zł |
Hotel rezerwowaliśmy przez Trivernę. Kosztu dojazdu nie uwzględniamy, ponieważ każdy z Was może mieć do Międzyzdrojów zupełnie inną drogę i zupełnie inny koszt paliwa. 1317 zł za trzy noce dla 2 dorosłych + dziecko, ze śniadaniami, obiadokolacjami i korzystaniem z hotelowej strefy rekreacyjnej – naszym zdaniem całkiem przyzwoicie.
Czy jeszcze wrócimy do Międzyzdrojów?
No jasne!
Międzyzdroje znamy już całkiem dobrze i właśnie dlatego podczas tego wyjazdu mogliśmy odpuścić większość atrakcji i po prostu cieszyć się spacerami. Ale oczywiście mamy jeszcze sporo miejsc nad Bałtykiem do odkrycia. Chcemy zobaczyć, co ciekawego czeka na nas w innych nadmorskich miejscowościach. A Międzyzdroje? Pewnie jeszcze nie raz nas zobaczą. Może następnym razem bez lodu. I zdecydowanie w butach z lepszym bieżnikiem. 😂 A teraz zobaczcie nasze kadry!


Dodaj komentarz