Błędne Skały w Górach Stołowych to jedno z tych miejsc, które świetnie nadają się na wycieczkę z dzieckiem – choć momentami trzeba się trochę przeciskać, a po deszczu można zaliczyć całkiem mokrą przygodę. Po naszej majówkowej przygodzie na Szczelińcu Wielkim, gdzie niestety nie udało nam się wejść na formacje skalne (możecie o tym poczytać tutaj), postanowiliśmy dać Górom Stołowym jeszcze jedną szansę. Tym razem na celowniku znalazły się Błędne Skały – miejsce, którego do tej pory jakoś nigdy nie mieliśmy okazji odwiedzić. I tym razem byliśmy już mądrzejsi. Po doświadczeniach ze Szczelińca, gdzie tłumy skutecznie pokrzyżowały nam plany, bilety na Błędne Skały kupiliśmy wcześniej. Co prawda w momencie zakupu nadal było dostępnych około 300 miejsc, ale… jak to mówią – lepiej dmuchać na zimne. Szczególnie jeśli jedzie się z dzieckiem i ma się jeszcze dalszy plan na dzień.
Jak dojechać na Błędne Skały i gdzie zaparkować?
Przy planowaniu wycieczki mieliśmy dwie opcje. Pierwsza to dolny parking – Polana YMCA. Stamtąd do wejścia na trasę trzeba jeszcze przejść około 3,5 km w jedną stronę. Druga opcja to górny parking, z którego podjeżdżamy praktycznie pod samo wejście do skalnego labiryntu. Gdybyśmy tego dnia planowali tylko Błędne Skały, pewnie wybralibyśmy dolny parking. Dodatkowy spacer byłby całkiem fajnym uzupełnieniem wycieczki. Ale ponieważ po Błędnych Skałach mieliśmy jeszcze w planach Kudowę-Zdrój, tym razem postawiliśmy na wygodę i wybraliśmy parking górny. Uwaga: parking trzeba zarezerwować na tę samą godzinę, na którą mamy bilet wejściowy na Błędne Skały.
Wjazd na górny parking – mały system wahadłowy
Droga na górę jest jednokierunkowa czasowo – ruch odbywa się wahadłowo. Przez około 15 minut samochody wjeżdżają na górę, a przez kolejne 15 minut zjeżdżają w dół – tablice z godzinami wjazdów znajdziecie w galerii. My mieliśmy bilety na godzinę 11:00, więc nasze okienko na wjazd przypadało na 11:00–11:15. I tu kolejna nauczka dla nadgorliwych. Tak bardzo baliśmy się, że się spóźnimy, że przyjechaliśmy zdecydowanie za wcześnie. W efekcie mieliśmy przed sobą cudowne 40 minut oczekiwania na wjazd. Na szczęście okolica okazała się całkiem niezła do eksplorowania, więc zamiast siedzieć w samochodzie, poszliśmy sobie trochę połazić poboczem drogi. Czyli oficjalnie: przyjechaliśmy za wcześnie. Nieoficjalnie: zrobiliśmy sobie dodatkową atrakcję 😀
Co czeka na nas na górze?
Po zaparkowaniu samochodu możemy od razu podejść na punkt widokowy, który znajduje się na końcu parkingu. Jest też coś, co przy rodzinnej wycieczce zawsze warto odnotować – darmowe toalety.
Błędne Skały, czyli czas zacząć się przeciskać
Trasa przez Błędne Skały ma niecałe 2 km i prowadzi przez skalny labirynt. Dużą część trasy pokonuje się po drewnianych kładkach, ponieważ teren wokół jest dość mokry. Nasz plecak desantowy – czyli nasz rodzinny zestaw „na wszelki wypadek” – nie zawierał niestety butów na zmianę. A momentami naprawdę można było się zastanawiać, czy dziecię nie wpadnie w wodę zapatrzona na skałę. Na szczęście obyło się bez większych strat, ale po tej wycieczce dopisaliśmy sobie kolejną rzecz do listy rzeczy, które warto mieć w plecaku podczas górskich wycieczek z dzieckiem. Buty na zmianę – zdecydowanie tak!
Czy naprawdę jest tak ciasno?
No właśnie. Błędne Skały słyną z tego, że trzeba przeciskać się między skałami ale tak naprawdę są może dwa momenty, w których faktycznie można poczuć, że robi się ciasno i z większym plecakiem trzeba się trochę nakombinować. W pozostałych miejscach jest całkiem swobodnie. Co chwilę przechodzimy pomiędzy kolejnymi formacjami skalnymi, a labirynt sprawia, że zwykły spacer zamienia się trochę w małą przygodę.
I co dalej?
Po przejściu całego skalnego labiryntu wychodzimy na niewielki, uporządkowany teren, na którym znajdują się stoliki. A stoliki po takiej trasie mają tylko jedno przeznaczenie. Przekąska 😀 Jest też tablica informacyjna, na której można poczytać trochę więcej o Błędnych Skałach. Swoją drogą – tablicę możecie zobaczyć w naszej galerii. I teraz pytanie do Was: Czy tylko ja widzę podwójnie, czy ktoś tam się naprawdę nieźle pomylił z tekstem? Bo kiedy ją zobaczyliśmy, musieliśmy się chwilę zastanowić, czy dobrze czytamy. Ale o tym już możecie przekonać się sami, zaglądając do zdjęć.
A potem… już tylko do wyjścia
Po odpoczynku przy stolikach czeka nas jeszcze krótki spacer ścieżką ułożoną z murowanych bloków. Tą drogą wracamy już do miejsca, w którym rozpoczęliśmy zwiedzanie. Całość wyszła nam niecałe 3 km. To na tyle krótka wycieczka, że spokojnie można ją połączyć z jeszcze jakąś atrakcją w okolicy. I właśnie dlatego u nas tego dnia w planie znalazła się jeszcze Kudowa-Zdrój.
Czy wrócimy?
Pewnie kiedyś tak.
Ale jeśli mam być całkiem szczera, Błędne Skały nie trafiają u nas na szczytową pozycję listy miejsc, do których koniecznie chcemy wrócić. Na ogromną pochwałę zasługuje to, jak całe miejsce jest utrzymane. Wszystko jest przepiękne, zadbane i bardzo estetyczne, dzięki czemu spaceruje się tam naprawdę przyjemnie. Sama trasa jest ciekawa, formacje skalne robią wrażenie, a przechodzenie przez labirynt daje trochę frajdy – szczególnie dzieciom. Dla nas największym minusem okazała się po prostu długość trasy. Po tych wszystkich zapowiedziach skalnego labiryntu spodziewaliśmy się chyba trochę więcej. Ale jeśli jesteście w okolicy i jeszcze nie byliście – warto zajrzeć. Szczególnie jeśli połączycie Błędne Skały z inną atrakcją w Górach Stołowych.
A my? Cieszymy się, że w końcu udało nam się tam dotrzeć i możemy odhaczyć kolejne miejsce na naszej mapie.
Koszty
Za bilety wstępu i parking zapłaciliśmy łącznie 72 zł. Dziecko do 7. roku życia wchodzi bezpłatnie.


Dodaj komentarz