Montreux nad Jeziorem Genewskim – co zobaczyć? Spacer, Freddie Mercury i piękne widoki

W Szwajcarii postanowiliśmy zatrzymać się jeszcze w jednym miejscu w drodze do Francji. Patrząc na naszą trasę, uznaliśmy, że najrozsądniej będzie podzielić podróż na dwa spokojniejsze kawałki i zrobić sobie krótki postój nad Jeziorem Genewskim. Tylko gdzie? Lozanna? Vevey? Montreux? Długo się zastanawialiśmy, szczególnie że nie planowaliśmy spędzać tam całego dnia na zwiedzaniu. Chcieliśmy zatrzymać się na kilka godzin, pochodzić, zobaczyć trochę okolicy, odpocząć od samochodu i ruszyć dalej w stronę Francji. Decyzja zapadła właściwie już w drodze, kiedy zaczęłam sprawdzać, co ciekawego oferują poszczególne miejscowości. I wtedy pojawił się Freddie Mercury. No i… było po sprawie. 😂

Montreux wybrane przez Freddiego

Tak, wiemy. Dla niektórych może to nie być wystarczający powód, żeby wybrać konkretną miejscowość nad Jeziorem Genewskim. Ale dla nas – a właściwie dobra, przyznaję – dla mnie – zdecydowanie był. Chciałam zobaczyć miejsce, które Freddie Mercury tak bardzo kochał. Montreux było dla niego ważnym miejscem, tutaj nagrywał muzykę i tutaj znalazł trochę spokoju z dala od wielkiego świata. Skoro więc mieliśmy przejeżdżać niedaleko, to jak mogliśmy nie zajrzeć? Pozostała część rodziny musiała po prostu dać się porwać „tłumowi”. 😀 A że dzień był upalny, jak zresztą niemal cały nasz urlop – temperatury wahały się między 37 a 40 stopni – to gdy nasza córka usłyszawszy słowo „jezioro”, natychmiast znalazła sobie własny powód do ekscytacji.

Mogę się kąpać?

– Ale mogę się kąpać?

– Dzieci mogą się tam kąpać?

– Jest ciepła woda?

Problem polegał na tym, że… my sami nie wiedzieliśmy, czy w Jeziorze Genewskim można się kąpać. Ale uznaliśmy, że na pewno nie. No bo gdzie się kąpać? W Jeziorze Genewskim? Bez przesady. Na pewno jest jakiś zakaz. Tak więc przez całą drogę spokojnie i z pełnym przekonaniem tłumaczyliśmy dziecku, że niestety, ale kąpieli nie będzie. Byliśmy tak pewni swoich słów, że nie zabraliśmy nawet stroju kąpielowego.

Parkowanie i pierwsze zderzenie z rzeczywistością

Auto udało nam się zaparkować naprawdę blisko promenady – na podziemnym parkingu Forum Centre Commercial, przy Quai de la Rouvenaz 2. Za około trzy godziny zapłaciliśmy 4 CHF, więc jak na lokalizację i wygodę, cena wydała nam się naprawdę przystępna. Wysiadamy, ruszamy w stronę jeziora, wychodzimy na promenadę…I widzimy wodę.

A zaraz potem widzimy tabliczkę z zakazem pływania. No i oczywiście nie mogłam się powstrzymać.

– Widzisz? A nie mówiłam!

Pełna satysfakcja matki.:D Tyle że jakieś pięć kroków dalej, kiedy zdążyliśmy już trochę otrząsnąć się z pierwszego zachwytu nad tym miejscem, zobaczyliśmy… miejsce, w którym kąpać się już można było. Co więcej – kąpali się tam ludzie. I to całkiem sporo. Nie chcielibyście widzieć miny naszego dziecka. Ten wzrok mówił wszystko.

„A TY mi nie wzięłaś stroju, ty mamo, TY!”

Powiem tyle – łatwo nie było. 😂 Na szczęście udało się uniknąć większej afery, kiedy pozwoliliśmy chociaż zamoczyć nogi. Woda była naprawdę przyjemnie ciepła. Spodziewaliśmy się raczej lodowatej górskiej wody, a tymczasem kąpiel wyglądała naprawdę zachęcająco. No cóż. Następnym razem będziemy sprawdzać, czy w jeziorze można się kąpać, zanim przez pół drogi będziemy przekonywać dziecko, że absolutnie nie. 😂

Promenada, która wygląda jak ogród botaniczny

Samo Montreux? Nie będę kłamać – było przepięknie. To zdecydowanie jedno z najpiękniejszych miejsc, w jakich miałam okazję być. Połączenie gór, ogromnej tafli jeziora, słońca, delikatnego wiatru i roślinności robi niesamowite wrażenie. A tych roślin… naprawdę nie spodziewaliśmy się aż tylu. Spacer promenadą momentami przypominał przechadzanie się po ogrodzie botanicznym. Wszystko kwitło, pachniało, było zielone, kolorowe, egzotyczne i trochę nierealne. Do tego góry w tle i jezioro tuż obok. Można po prostu iść przed siebie i co kilka minut zatrzymywać się, bo znowu pojawia się widok, który trzeba sfotografować. A skoro o fotografowaniu mowa… Zrobiliśmy około 5 kilometrów spaceru. I mamy z niego album zdjęć. 😂

Oczywiście był też Freddie

Skoro to właśnie Freddie Mercury zdecydował o wyborze Montreux, nie mogliśmy oczywiście pominąć jego pomnika. Pomnik stoi przy promenadzie, nad samym jeziorem, więc trudno go nie zauważyć. I oczywiście, że mam z nim zdjęcie. Zobaczcie w galerii. Dla mnie był to taki mały, ale bardzo ważny punkt tej podróży. Niby tylko kilka minut przy pomniku, a jednak świadomość, że stoi się w miejscu, które było dla niego ważne, sprawiła, że ten krótki przystanek nabrał zupełnie innego znaczenia.

A dla dziecka? Plac zabaw!

Oczywiście nie mogło być tak, że zwiedzamy sobie piękne Montreux, podziwiamy góry, jezioro, rośliny i pomnik Freddiego, a dziecko po prostu grzecznie spaceruje. Nie. 😂 Na szczęście praktycznie przy samej promenadzie znaleźliśmy plac zabaw. Czyli wszyscy byli zadowoleni. My mieliśmy piękne widoki, dziecko miało plac zabaw, a Jezioro Genewskie zaliczyliśmy przynajmniej do wysokości kostek.

Co przywieźliśmy z Montreux?

Oczywiście nie wróciliśmy z pustymi rękami. Dla naszej małej damy kupiliśmy bransoletkę z kolorowych szkiełek, znaleźliśmy też pocztówkę i magnes, a do naszej kolekcji dołączył malutki kieliszek. I tym sposobem nasza krótka wizyta w Montreux miała wszystko, czego potrzebowaliśmy: piękne widoki, spacer, trochę historii, Freddiego, plac zabaw, pamiątki i… małą rodzinną lekcję, żeby następnym razem jednak sprawdzić, czy w jeziorze można się kąpać.

Montreux w kilku słowach

Gdybym miała zapamiętać z tych kilku godzin tylko trzy rzeczy, byłyby to:

– piękne, egzotyczne rośliny – momentami naprawdę czułam się jak w ogrodzie botanicznym,

– pomnik Freddiego Mercury’ego – czyli główny powód, dla którego w ogóle wybraliśmy Montreux,

– toaleta na środku promenady – i to darmowa! – ale nie to jest najważniejsze ale forma rozwiązania muszli klozetowej… której było brak:D Tak, wiem. Zdecydowanie najmniej romantyczny punkt tego zestawienia. Ale właśnie z takich drobiazgów składają się nasze podróże. Nie tylko z wielkich atrakcji i pięknych widoków, ale też z sytuacji, z których później śmiejemy się jeszcze długo.

Ile kosztowały nasze pamiątki?

  • bransoletka z kolorowych szkiełek – 5 CHF
  • pocztówka – 2,50 CHF
  • magnes – 5 CHF
  • malutki kieliszek – 8 CHF

Parking: 4 CHF / około 3 godziny.

I czy warto było wybrać Montreux na kilka godzin?

Zdecydowanie tak.

Nawet jeśli macie w planach tylko krótki postój, Montreux świetnie nadaje się na taki przerywnik w podróży. A jeśli macie dziecko – sprawdźcie wcześniej, gdzie można się kąpać. I, na wszelki wypadek, weźcie strój kąpielowy. 😂