Jesienny spacer po Kruczych Skałach w Lubawce – skałki, widoki i grzyby w gratisie

Nie wiemy, dlaczego tak się składa, ale na spacer na Krucze Skałki w Lubawce trafiamy zazwyczaj jesienią. Jakoś właśnie wtedy jest nam tam bardziej po drodze. To jeden z tych naszych lokalnych wypadów, na które nie trzeba brać urlopu, robić wielkich przygotowań ani wydawać pieniędzy. Wystarczy samochód, wygodne buty i… najlepiej koszyk na grzyby. Ale o tym za chwilę.

Zaczynamy przy kościółku

Naszą wycieczkę rozpoczynamy zawsze od zostawienia auta w okolicy kościółka przy drodze między Lubawką a Chełmskiem Śląskim. Stamtąd kierujemy się w prawo. Początkowo idziemy dość szeroką leśną drogą, ale już po chwili odbijamy w lewo na zielony szlak. I tutaj mała uwaga. Jeszcze kilka lat temu początek szlaku był naprawdę dobrze zachowany i widoczny z daleka, kiedy wspinał się w kierunku pierwszych skałek. Obecnie niestety jest dość mocno zarośnięty i łatwo go ominąć. Warto więc trochę bardziej pilnować oznaczeń, zamiast iść na zasadzie „jakoś to będzie”. Dalej jest już zdecydowanie lepiej i można spokojnie ruszać pod górę.

Cały czas pod górę, ale przynajmniej nie nudno

Droga prowadzi praktycznie cały czas pod górę. I choć brzmi to jak zapowiedź niezbyt ciekawego spaceru, to na szczęście tak nie jest. Po drodze czekają na nas wąskie leśne ścieżki, skałki i trochę bardziej urozmaiconego terenu. Jest też kilka miejsc, które dla dorosłego są po prostu fragmentem trasy, ale dla małych rączek i nóżek mogą być już całkiem fajną wspinaczką. Czyli dokładnie to, co lubimy podczas spacerów z dzieckiem – nie tylko „idźmy jeszcze kawałek”, ale co chwilę coś, co można obejrzeć, przejść albo pokonać. Jeżeli idziemy szybkim tempem, spacer potrafi trochę zmęczyć, bo wysokość zdobywamy dość szybko – wchodzimy na Kruczą Skałę (681 m n.p.m.) Ale spokojnie… Nasza męczarnia nie będzie trwała długo. Od kościółka aż na szczyt mamy bagatela… około 1 km. 😂

Na górze czekają widoki

Po wejściu na szczyt możemy odpocząć i podziwiać widok na Lubawkę i okolicę. Tylko jesienią warto pamiętać o jednej rzeczy – na górze potrafi naprawdę mocno wiać. Dlatego nawet jeśli na dole wydaje się, że kurtka jest absolutnie zbędna, lepiej coś ze sobą mieć. Szczyt jest otoczony barierkami, a z dwóch stron czekają naprawdę dość strome, skalne ścianki. Na najwyższym punkcie znajdziemy też ławeczkę. Idealne miejsce na odpoczynek, herbatkę z termosu i chwilę podziwiania widoków. No chyba że akurat wiatr próbuje urwać nam głowę. Wtedy herbatka może być bardziej walką o przetrwanie niż relaksem.

A może trochę dłużej?

Powrót możemy oczywiście zrobić tą samą drogą. Ale my zazwyczaj wybieramy wersję „na około”, żeby jeszcze trochę pospacerować. W tym celu schodzimy ze szczytu i kierujemy się w lewo – nie tym pierwszym lewo, którym wchodziliśmy, ale kolejnym na szerokiej drodze. Ta trasa prowadzi w stronę skoczni narciarskiej w Lubawce. Przy samej skoczni mamy dwie możliwości. Możemy dalej iść drogą, wybierając dłuższą i spokojniejszą wersję, albo zrobić tak jak my tym razem – zejść wzdłuż skoczni. Ważne: zejście jest dość strome. Nie polecalibyśmy tej wersji podczas oblodzenia czy opadów śniegu, chyba że mamy ze sobą raczki i wiemy, co robimy. Przy zwykłej jesiennej pogodzie jest za to ciekawym urozmaiceniem spaceru.

Wieża widokowa… w środku lasu

A skoro już zeszliśmy ze skoczni, po drodze możemy trafić na kolejną atrakcję – wieżę widokową ukrytą w lesie. 😄 Może nie jest szczególnie wysoka, ale potrafi dostarczyć trochę emocji. Zwłaszcza jeśli ktoś ma lęk wysokości albo nie przepada za chodzeniem po kratownicach… Bo wieża jest cała z kratownicy. Tak więc jeśli podchodzicie do niej z dzieckiem, warto mieć świadomość, że dla niektórych może być to równie duża atrakcja jak same skałki.

A ile kosztuje taka wycieczka?

Mamy bardzo dobrą wiadomość.

0 zł.

No dobrze – nie licząc paliwa. Nie ma biletów, parkingów za miliony ani wejściówek do kolejnej atrakcji. Po prostu las, skałki, widoki i trochę ruchu.

Czy warto z dzieckiem?

Naszym zdaniem tak. Największym plusem są właśnie skałki. Dzięki nim droga pod górę nie jest zwykłym, monotonnym marszem i dziecko ma co chwilę coś nowego do pokonania. A droga w dół? No wiadomo. W dół zawsze jest mniej marudzenia. Do tego jesienią dochodzi jeszcze jedna, zupełnie nieplanowana atrakcja.

Grzyby!

Jeżeli wybieracie się tutaj jesienią, weźcie koszyk.

My nie wzięliśmy.

Efekt?

Koszyk grzybów… tylko że bez koszyka. 😂

Czyli szliśmy dalej, trzymając je po prostu w rękach.

Krucze Skałki – szybkie podsumowanie

Lubawka, Dolny Śląsk

Dystans: około 1 km do szczytu od strony kościółka, powrót można wydłużyć – nam wyszło… noo pękło 2,5 km 😀

Trudność: krótko, ale dość stromo

Z dzieckiem: tak – szczególnie jeśli lubi skałki i małą wspinaczkę

Koszt: 0 zł + paliwo

Najlepszy bonus jesienią: grzyby

Warto pamiętać: na szczycie potrafi mocno wiać

Przy zejściu wzdłuż skoczni: stromo – zimą i przy oblodzeniu zdecydowanie ostrożnie

A jeśli macie ochotę na krótki, lokalny wypad, podczas którego można trochę pochodzić, trochę się powspinać, zobaczyć Lubawkę z góry i przy okazji nazbierać grzybów, to Krucze Skałki są całkiem dobrym pomysłem.


Komentarze

Skomentuj