Adršpach – Skalné město. Wracamy tu regularnie i nadal nam się nie nudzi

Są takie miejsca, do których jedziemy raz, odhaczamy i myślimy: „było fajnie”. A są też takie, do których wracamy co jakiś czas. Adršpach – Skalné město zdecydowanie należy do tej drugiej kategorii. To jedno z naszych ulubionych miejsc w Czechach i właściwie za każdym razem, kiedy tam wracamy, mamy wrażenie, że skały wyglądają trochę inaczej. Tym razem planowaliśmy wycieczkę w wakacje. Tylko że za każdym razem, kiedy mieliśmy wolny dzień, sprawdzaliśmy dostępność biletów i… klops. Brak miejsc. Dlatego jeśli planujecie Adršpach w środku gorącego sezonu, zdecydowanie warto pomyśleć o biletach wcześniej.

My tym razem wybraliśmy październik, który jest już zdecydowanie spokojniejszym okresem. Bilety kupiliśmy bez problemu dzień przed wycieczką. I tu ważna rzecz – kupując bilet online dzień wcześniej, zapłacicie mniej. W naszym przypadku było to 50 koron mniej na każdym bilecie niż przy zakupie w dniu wizyty.

Ile kosztowała nasza wycieczka?

Za naszą trójkę zapłaciliśmy:

180 koron – nasze normalny
120 koron – bilet dla dziecka
180 koron – parking

Łącznie 660 koron, czyli według aktualnego przelicznika około 129,80 zł za trzy osoby razem z parkingiem.

Jak na rodzinną wycieczkę w takie miejsce? Naszym zdaniem bardzo dobra cena. A jest jeszcze jedna miła rzecz. W cenie biletu dostajecie mapę, i to po polsku. Do tego z całkiem fajnymi ciekawostkami. Czyli nie trzeba dodatkowo płacić za mapę. Czujecie tę subtelną aluzję po naszym ostatnim wpisie o Zoo Wrocław? 😂

Jak my zwiedzamy Adršpach?

Mamy już swój system. Na początku idziemy niebieskim szlakiem dookoła piaskowni. To około 1,5 km spaceru, który jest świetnym rozgrzewkowym początkiem całej wycieczki. Po drodze mamy jezioro, pierwsze schodki, las i naprawdę przyjemne widoki. A jesienią?

No bajka.

Promienie słońca przebijające się przez korony drzew, pierwsze kolorowe liście i ten cały jesienny klimat.

Byłoby wręcz idealnie…

…gdyby nie pan ścinający drzewo piłą spalinową.

Ale dobra. Zapomnijmy o tym małym minusie. 😂

Po obejściu piaskowni skręcamy w lewo i wchodzimy na zielony szlak, którym zwiedzamy skalne miasto zgodnie z kierunkiem ruchu. Początek jest dość spokojny i stosunkowo płaski. I właśnie tutaj pojawia się jeden z moich ulubionych momentów.

Brama.

Wygląda trochę jak wejście do świata z Hobbita albo Władcy Pierścieni. A ponieważ bardzo lubimy oba te klimaty, zawsze robi na mnie takie samo wrażenie.

I mała rada: nawet jeśli na dole jest ciepło, zabierzcie coś cieplejszego do ubrania. Między skałami naprawdę potrafi nieźle powiać chłodem.

Wodospad, a potem zaczyna się zabawa

Po dotarciu do wodospadu możecie zdecydować się na dodatkową atrakcję i żółtym szlakiem wybrać się na rejs statkiem. My tym razem nie korzystaliśmy. Zaczynamy za to powoli drogę powrotną. Tutaj robi się ciekawie. Bo jeśli początek wycieczki był spokojny, tak teraz zaczynają się schody.

Dosłownie. 😂

Są drabinki w górę.

Są drabinki w dół.

Są schody.

Są fragmenty całkiem strome.

A pod niektórymi stopniami mamy całkiem konkretne prześwity.

Dla nas?

Spoko.

Dla naszego dziecka?

Najlepsza część wycieczki. Ona zawsze najbardziej czeka właśnie na te fragmenty. Bo umówmy się – chodzenie po zwykłej ścieżce jest fajne, ale chodzenie po drabinkach między skałami? To już jest przygoda. Na końcu czeka nas jeszcze przeciskanie się przez wąskie skały. Tutaj uspokajamy: dacie radę. Prześwit ma około 50 cm, więc nawet jeśli nie jesteście rozmiaru XS, powinniście przejść. 😂

Po tej części zostaje już spokojny powrót szeroką, wygodną leśną ścieżką aż do piaskowni. Cały zielony szlak ma około 3,5 km. Nam od samochodu do samochodu wyszło około 6 km i cała wycieczka zajęła nam około 2,5 godziny.

Toalety – ważne pytanie każdego rodzica

Toalety na szlaku?

Oczywiście, że nie.

Heloł.

To las i rezerwat przyrody. 😂

Ale toalety znajdziecie w dwóch miejscach przed wejściem – w pobliżu restauracji i sklepików przy drodze oraz przed samymi kasami. Są darmowe. I są naprawdę przyzwoite. A jeśli ja mówię, że toaleta jest czysta i pachnąca, to znaczy: cud, miód i orzeszki. 😂

Gdzie można odpocząć?

Miejsc do odpoczynku jest całkiem sporo. Ławki są ustawione w strategicznych miejscach, często przy naprawdę fajnych widokach. A jeśli ławki akurat są zajęte? Zawsze można usiąść na którejś ze skał. Tylko wiadomo – przed siadaniem warto sprawdzić, czy nie siadamy przypadkiem na czyimś domku. 😉

A co z wózkiem?

Nie. Po prostu nie. No chyba że chcecie przejść kawałeczek przy piaskowni, ale wtedy szczerze nie widzę większego sensu kupowania biletu tylko po to, żeby przejść 300 metrów. To zdecydowanie miejsce dla dzieci, które już chodzą.

Jaki wiek dziecka?

Jeśli macie malucha w nosidle – spokojnie. Jeśli dziecko ma około 3 lata lub więcej, stabilnie chodzi i może pokonywać schody, najlepiej oczywiście z pomocą dorosłego – również da radę. Natomiast z roczniakiem czy dwulatkiem, którego trudno już cały czas nosić, a który nie jest jeszcze pewny na schodach, my jeszcze byśmy się nie wybierali. Lepiej poczekać.

Czy wrócimy?

No… chyba odpowiedź jest oczywista. Oczywiście, że tak. To jedno z naszych ulubionych miejsc. A jeśli mielibyśmy wybrać porę roku, to jesień jest naprawdę wysoko na naszej liście. Mniej ludzi, przyjemniejsza temperatura, kolory w lesie i skały, które w jesiennym świetle wyglądają jeszcze bardziej niesamowicie. Do tego całkiem rozsądna cena – szczególnie jeśli kupicie bilety online wcześniej. Więc jeśli zastanawiacie się, czy warto wybrać się z dzieckiem do Adršpachu:

warto.

Tylko wygodne buty, coś cieplejszego do plecaka, trochę wody i można ruszać. A jeśli jedziecie latem – bilety ogarnijcie wcześniej. Bo my w tym roku przekonaliśmy się, że „pojedziemy jak będziemy mieli wolne” może skończyć się dokładnie tak:

„Super. Mamy wolne. Tylko nie mamy biletów.” 😂

To co, jedziemy?


Komentarze

Skomentuj